Pamiętali...

2010-08-18

Już po raz dwunasty we wtorek, 17 sierpnia br. w Międzyzdrojach odbył się - przygotowany staraniem władz samorządowych miasta i województwa zachodniopomorskiego oraz miejscowego klubu "Sporting", kierowanego przez Bogusława Mamińskiego międzynarodowy miting lekkoatletyczny poświęcony pamięci Władysława Komara i Tadeusza Ślusarskiego.


Stadion miejski im. W. Komara i T. Ślusarskiego

Przypomnijmy, że obaj nasi mistrzowie olimpijscy zginęli tragicznie właśnie 17 sierpnia w 1998 roku w wypadku samochodowym pod pobliskim Przybiernowem na krajowej "trójce".

Jak co roku do nadmorskiego kurortu ściągnęło grono przyjaciół naszych słynnych lekkoatletów, a ich spotkaniu towarzyszyło wielkie zainteresowanie wypoczywających na Wybrzeżu Szczecińskim turystów i wczasowiczów z kraju i zagranicy.

W tym roku w Międzyzdrojach stawili się m.in.: Jacek Wszoła, Zdzisław Hoffmann, Edward Czernik, Antoni Niemczak, Ryszard Ostrowski, Marcin Urbaś, Henryk Średnicki, Krzysztof Kosedowski, Bogusław Wolwowicz, Marek Łuczyński, Jan Panzer. Polski Komitet Olimpijski reprezentował wiceprezes, prezes PZTW - Ryszard Stadniuk, a PZLA - wiceprezesi: Paweł Bartnik i Krzysztof Wolsztyński. Byli posłowie z tego regionu, liczne grono działaczy sportowych.

Tradycyjnym zwyczajem w miejscowym kościele p.w. św. Piotra apostoła odbyła się Msza święta "O pokój duszy Władysława Komara i Tadeusza Ślusarskiego" - wzięli w niej udział m.in. burmistrz Międzyzdrojów Leszek Dorosz i sekretarz miasta, przed laty nasz czołowy biegacz - Henryk Nogala. Była okazja by wspomnieć o bliskich związkach tragicznie zmarłych przed 12 laty mistrzów z Międzyzdrojami, które obaj chętnie i często odwiedzali. Jeszcze w przeddzień swej ostatniej podróży gościli tam na spotkaniu z kibicami "królowej sportu".

Wieczorem na piękniejącym z każdym rokiem miejskim stadionie, noszącym imię W. Komara i T. Ślusarskiego odbył się wspomniany na wstępie miting. Na trybunach zebrał się nadkomplet publiczności i oglądała ona wcale ciekawy, 3-godzinny spektakl. Największe zainteresowanie wzbudził (to już również tradycja) konkurs skoku o tyczce. Jego triumfatorem został brązowy medalista tegorocznych ME w Barcelonie - Przemysław Czerwiński.


Przemysław Czerwiński

Zawodnik MKL Szczecin, podopieczny trenera Wiaczesława Kaliniczenki, pokonał poprzeczkę na wysokości 5,70 m a potem atakował własny rekord życiowy (wynoszący 5,82 m). Niestety, trzy próby na 5,83 m okazały się nieudane.

Warto odnotować drugą lokatę utalentowanego Pawła Wojciechowskiego. Reprezentant bydgoskiego Zawiszy zaliczył 5,60 m, a to oznacza, iż swoją "życiówkę" poprawił w Międzyzdrojach aż o 9 cm.

Niestety, na słabszym poziomie (to sprawa obsady konkursu) stała rywalizacja kulomiotów - zwyciężył, z wynikiem 18,36 m gość z Danii - Kim Christiansen. Uwagę widzów zwrócił także wynik Teresy Dobiji z AZS Łódź, która w skoku w dal - ale przy zbyt silnym wietrze - osiągnęła 6,78 m. W warunkach regulaminowych miała 6,52 m.

Dodajmy jeszcze, iż tego samego dnia, już o godzinie 9:00 rano, na ulicach miasta przeszło tysiąc osób obu płci i w różnym wieku wzięło udział w tzw. Biegu Śniadaniowym. To mająca już 8-letnią tradycję inicjatywa Bogusława Mamińskiego. W br. złożyło się na nią już dziesięć imprez rozgrywanych od początku sezonu letniego w naszych nadmorskich kurortach. Względy organizacyjne, związane przede wszystkim z wymogami bezpieczeństwa uczestników i kibiców, pozwalały organizatorom na przyjęcie do każdego biegu jedynie do tysiąca osób, ale zazwyczaj tylu na listę zgłoszeń zapisywało się już w ciągu... zaledwie dwóch godzin. Także w Międzyzdrojach na starcie nie zabrakło całych, kilkupokoleniowych rodzin, coraz bardziej przekonujących się do tej formy aktywności fizycznej.


Wiaczesław Kaliniczenko i Jacek Wszoła

- Cieszy mnie to ogromnie, bo idea naszej wspólnej sportowej zabawy zamyka się w zaledwie trzech słowach - "BIEGANIE NIE BOLI" - podkreślał szczerze rozpromieniony sukcesem tej akcji Mamiński, który - z gronem współpracowników - na mecie wręczał każdemu kto bieg ukończył - specjalny odżywczy pakiet śniadaniowy (napój, baton energetyczny, mussli itp.).

Kolejne "śniadaniowe" bieganie - zapewne już za rok!

www.olimpijski.pl/baś
Fot. H.Urbaś