Lista sponsorów
ME piłkarzy ręcznych: Niemcy pokonani!
2012-01-25
Prawdziwy horror zafundowali nam polscy piłkarze ręczni na ME w Serbii. Przeciwnikami Polaków byli Niemcy, a waga spotkania ogromna. Wszak obie ekipy walczyły o miejsce w półfinale. Jednak tym razem to Polska była lepsza i wygrała 33:32.
Biało-czerwoni rozpoczęli spotkanie bardzo skoncentrowani i już z początku ruszyli do ataku. Początek, w przeciwieństwie do poprzednich meczów, był bardzo dobry, gdyż dzięki świetnym zagraniom na koło i skrzydła Polacy zyskali minimalną przewagę (4:2). Niemcy jednak nie pozwolili nam się bardziej rozhulać i uspokoili sytuację w swoich szeregach. Jednak wśród Polaków znów nastąpił zryw, zaś dużą zasługę mieli w tym Wyszomirski i sami Niemcy, którzy często gubili piłkę (10:7).
Świetnie do gry wprowadził się także Kamil Syprzak, który zmienił kontuzjowanego Bartosza Jureckiego. Młody kołowy zdobywał bramki mając na sobie nawet dwóch obrońców. Jednak passa Polaków się skończyła, co doskonale wykorzystali Niemcy. W tym okresie gry dobrze zaprezentował się Dominik Klein, który przechwycił dwie piłki, kończąc także wiele akcji ze skrzydła, głównie po szybkich wznowieniach. U nas natomiast można się było przyczepić o małą liczbę rzutów z 9. metra (15:15). Jednak na przerwę to nie Niemcy, a biało-czerwoni schodzili z jedną bramką prowadzenia.
Drugą połowę także rozpoczęli lepiej Polacy, którzy wyszli na dwa trafienia prowadzenia i taki dystans utrzymywali przez dłuższy okres czasu. Sygnał do wzmożonego ataku dał Bielecki, za nim poszli nasi skrzydłowi i biało-czerwoni mieli w zanadrzu już cztery bramki. Wśród Niemców natomiast była plaga kar dwuminutowych. Co chwilę któryś z naszych zachodnich sąsiadów "wylatywał" na ławkę. To nie było nasze zmartwienie. Jednak Niemcy nie powiedzieli ostatniego słowa. Teraz u przeciwników do gry włączyły się skrzydła, które pociągnęły grę Niemców (29:28).
Zaś fatalna passa biało-czerwonych trwała. Będąc w podwójnej przewadze, rywale trafili nam bramkę, czym wyprowadzili siebie na prowadzenie 31:29 na kilka minut przed końcową syreną. Końcówka, tak jak to przyzwyczaili nas nasi zawodnicy, była dramatyczna. Czerwoną kartkę za brutalny faul na Krzysztofie Lijewskim otrzymał Dominik Klein, który faulował także swojego zawodnika Michaela Haassa, którego zniesiono na noszach. Na boisku zrobił się więc mały szpital.
Jednak ostatnie sekundy należały już do Polaków. Zachowali oni chłodne głowy i trafili bramkę z dogodnej sytuacji. Niemcy natomiast nie potrafili znaleźć drogi do naszej siatki, ostatecznie nie zdobywając trafienia wyrównującego.



